LPG w Polsce pochodzi z dwóch źródeł: z krajowej produkcji i z importu, który dziś odpowiada za większą część rynku. Odpowiedź na pytanie, skąd Polska ma LPG, prowadzi więc nie tylko do mapy państw, ale też do zrozumienia, jak pracują rafinerie, terminale przeładunkowe i cały łańcuch dostaw. W 2026 roku to ważne szczególnie dla kierowców autogazu, bo zmiana kierunków importu przełożyła się na stabilność rynku, a pośrednio także na ceny.
Oto najważniejsze fakty o LPG w Polsce
- Około 18,4% zapotrzebowania pokrywa krajowa produkcja, reszta pochodzi z importu.
- W 2025 r. rynek zużył 2,45 mln ton LPG, więc skala jest duża i logistycznie wymagająca.
- Najważniejsze kierunki dostaw przesunęły się na Szwecję, Norwegię, USA i Wielką Brytanię.
- W pierwszej połowie 2025 r. 53,3% importu przypadało na transport morski.
- Autogaz nadal dominuje w polskim rynku LPG, ale LPG i CNG to dwa różne paliwa i dwa różne łańcuchy dostaw.
LPG w Polsce pochodzi z rafinerii i z importu
Jeśli rozłożyć ten rynek na czynniki pierwsze, obraz jest prosty: LPG powstaje jako produkt uboczny wydobycia ropy i gazu ziemnego oraz podczas rafinacji ropy. Według POGP, w praktyce nie jest to paliwo „produkowane od zera”, tylko frakcja, którą trzeba wyodrębnić, oczyścić i dostarczyć tam, gdzie jest używana.
W 2025 r. krajowa produkcja wyniosła 450 tys. ton, czyli 18,4% ogólnego zapotrzebowania. To ważny filar, ale za mały, by samodzielnie utrzymać rynek, który pochłonął 2,45 mln ton gazu płynnego. Dlatego większość LPG trzeba sprowadzać z zewnątrz, najczęściej już w formie gotowej do dystrybucji lub po dalszym przerobie w terminalach.
W praktyce oznacza to jedną rzecz: jeśli chcesz zrozumieć rynek LPG, nie wystarczy spojrzeć na polskie rafinerie. Trzeba jeszcze sprawdzić, skąd przychodzą ładunki importowe i jak zmienia się logistyka dostaw.

Największe ilości płyną dziś przez Bałtyk
Na mapie dostaw widać wyraźny zwrot ku północnym i zachodnim kierunkom. Raport WiseEuropa pokazuje, że w 2025 r. rynek przesunął się z zależności od Rosji na bardziej zróżnicowany układ, w którym liczą się przede wszystkim dostawy morskie i terminale przeładunkowe. To ważne, bo taki model daje większą elastyczność, ale też mocniej wiąże ceny z frachtem, kursami walut i dostępnością statków.
| Kraj lub kierunek | Wolumen w 2025 r. | Co to oznacza |
|---|---|---|
| Szwecja | 599 tys. ton | Największy dostawca i jeden z najstabilniejszych kierunków morskich. |
| Norwegia | 410 tys. ton | Silny wzrost znaczenia dostaw z obszaru Morza Północnego. |
| USA | 331 tys. ton | Dowód, że Polska coraz częściej korzysta z dłuższych, ale bardziej zdywersyfikowanych szlaków. |
| Rosja | 301 tys. ton | W 2025 r. udział mocno spadł, a w 2026 r. nie jest już kierunkiem strategicznym. |
| Wielka Brytania | 193 tys. ton | Dodatkowe źródło zwiększające odporność rynku na lokalne zakłócenia. |
W pierwszej połowie 2025 r. dostawy morskie odpowiadały już za 53,3% importu. To pokazuje, że Polska nie jest dziś uzależniona od jednego szlaku, tylko od szerszej siatki portów, armatorów i terminali. Dla czytelnika najważniejsze jest jednak to, że taka dywersyfikacja ogranicza ryzyko przerw w dostawach.
Skoro główne źródła są już jasne, zostaje pytanie, dlaczego własna produkcja nadal nie pokrywa całego zapotrzebowania.
Dlaczego krajowa produkcja nie wystarcza
Ja patrzę na to tak: LPG jest w Polsce ważnym paliwem, ale nie na tyle dużym, by opierać go wyłącznie na własnym wydobyciu i przerobie. Produkcja zależy od ilości ropy i gazu trafiających do rafinerii oraz od tego, ile LPG powstanie przy okazji ich przerobu. Tego nie da się po prostu „dokręcić” jednym ruchem, gdy rośnie popyt.
Drugim powodem jest struktura samego popytu. W 2025 r. autogaz odpowiadał za 73,1% krajowej konsumpcji LPG, a po polskich drogach jeździło ponad 3 mln pojazdów zasilanych tym paliwem. To oznacza, że rynek transportowy jest ogromny, a rafinerie pokrywają tylko jego część. Resztę trzeba uzupełnić importem, nawet jeśli krajowa produkcja działa bez zakłóceń.
- LPG nie jest głównym produktem rafinerii, tylko jednym z produktów ubocznych.
- Zapotrzebowanie jest stałe, bo autogaz, ogrzewanie i przemysł zużywają paliwo przez cały rok.
- Import jest elastyczniejszy niż rozbudowa produkcji, więc rynek wybiera ten model zaopatrzenia.
To prowadzi do pytania, jak ta struktura przekłada się na kierowcę, który tankuje LPG na stacji.
Co to oznacza dla kierowcy autogazu
W codziennym użyciu najważniejsze jest jedno: cena przy dystrybutorze nie wynika tylko z lokalnej stacji. Składa się na nią cena produktu na rynku hurtowym, transport, kursy walut, sezonowy popyt i marża sprzedaży. Dlatego pojedynczy słupek cenowy potrafi być mylący, jeśli nie patrzy się na cały łańcuch.
Gdy rynek opiera się w dużej mierze na imporcie, większe znaczenie mają też takie detale jak dostępność statków, tempo przeładunku w terminalach czy pogoda na morzu. To nie są medialne fajerwerki, ale właśnie one często decydują, czy hurtowy rynek zachowuje się stabilnie, czy robi krótkie skoki.
- Nie oceniaj rynku po jednej stacji, tylko po szerszym trendzie hurtowym.
- Patrz na sezon - jesienią i zimą popyt na LPG bywa wyższy.
- Sprawdzaj logikę dostaw - zmiana kierunku importu zwykle działa wolniej niż nagłówki w mediach.
- Pamiętaj o jakości instalacji - przy LPG oszczędność na paliwie nie zwalnia z dbania o reduktor, filtry i przeglądy.
Jeśli ktoś jeździ autem z instalacją LPG, to właśnie ta część jest najbardziej praktyczna: dziś rynek jest stabilniejszy niż kilka lat temu, ale nadal pozostaje zależny od logistyki i globalnych cen surowca. A skoro tak, to porównanie z CNG ma sens, bo tam mechanizm dostaw wygląda zupełnie inaczej.
LPG i CNG to dwa różne paliwa i dwa różne łańcuchy dostaw
To częste nieporozumienie, więc wolę je wyjaśnić wprost. LPG to gaz płynny - najczęściej propan i butan - który magazynuje się pod ciśnieniem w postaci cieczy. CNG to sprężony gaz ziemny, czyli metan dostarczany z sieci gazowej i sprężany na stacji. Dla kierowcy efekt bywa podobny, ale po stronie źródła paliwa różnica jest zasadnicza.
| Cecha | LPG | CNG |
|---|---|---|
| Surowiec | Produkty z ropy i gazu, uzupełniane importem | Gaz ziemny z sieci |
| Jak trafia do stacji | Z terminali, baz i cystern | Z sieci gazowej i kompresorów |
| Infrastruktura | Bardzo szeroka, dobrze rozwinięta | Mniej rozbudowana, bardziej flotowa |
| Typowy użytkownik w Polsce | Kierowca prywatny, autogaz, część przemysłu | Głównie floty, transport miejski, wybrane firmy |
| Wrażliwość na logistykę | Silnie zależna od importu i frachtu | Silniej związana z siecią gazową i dostępnością stacji |
W praktyce LPG ma dziś w Polsce znacznie mocniejszą pozycję niż CNG, bo infrastruktura jest dojrzalsza i bardziej dostępna dla zwykłego kierowcy. CNG ma sens tam, gdzie liczy się flota i przewidywalny przebieg, ale w rynku masowym to LPG pozostaje paliwem pierwszego wyboru. To właśnie dlatego pytanie o źródło LPG jest tak ważne: pokazuje, na jak solidnym, ale importowym fundamencie stoi ten rynek.
Jeśli chodzi o to, skąd Polska ma LPG, warto jeszcze popatrzeć na sygnały rynkowe, bo to one podpowiadają, czy dana zmiana jest chwilowa, czy trwała.
Jak czytać sygnały z rynku LPG, żeby nie mylić szumu ze zmianą
W 2026 roku najważniejszy sygnał jest dla mnie taki: polski rynek LPG przeszedł z zależności od jednego kierunku do bardziej rozproszonego modelu dostaw. To dobra wiadomość, bo taki układ zwykle lepiej znosi napięcia geopolityczne i sezonowe skoki popytu. Nie znaczy to jednak, że ceny staną się całkiem oderwane od świata - nadal będą reagować na fracht, waluty i sytuację w Europie.
- Krajowa produkcja jest ważna, ale nadal uzupełniająca.
- Import morski stał się kręgosłupem zaopatrzenia.
- Rosja straciła rolę głównego dostawcy i nie definiuje już rynku tak jak wcześniej.
- Kierowca autogazu powinien patrzeć na trend, a nie na pojedynczy komunikat o jednej stacji albo jednym tygodniu.
Najuczciwsza odpowiedź jest więc prosta: Polska ma LPG głównie z importu, coraz częściej przez Bałtyk, a krajowa produkcja działa jako ważne wsparcie, nie jako samodzielna podstawa rynku. Jeśli czytasz ceny autogazu z myślą o własnym samochodzie, śledź nie tylko cennik na stacji, ale też to, jak układa się logistyka dostaw i czy rynek nie przechodzi właśnie kolejnej zmiany kierunku.