W elektrykach zasięg robi wrażenie tylko wtedy, gdy wiadomo, według jakiej normy został policzony i w jakich warunkach ma się sprawdzić. Ja zawsze zaczynam od rozdzielenia WLTP, EPA i realnej jazdy, bo dopiero wtedy widać, czy mówimy o prawdziwym rekordzie, czy o wyniku z laboratorium. W 2026 roku odpowiedź na to, który samochód elektryczny ma największy zasięg, prowadzi do nowego Mercedes-Benz EQS 450+, ale na tym historia się nie kończy.
Jedna liczba nie wystarczy, bo standard pomiaru zmienia odpowiedź
- W europejskim WLTP liderem jest dziś Mercedes-Benz EQS 450+ z deklarowanym zasięgiem do 926 km.
- W amerykańskim EPA prowadzi Lucid Air Grand Touring z wynikiem do 512 mil, czyli około 824 km.
- Tesla Model S Long Range ma do 744 km WLTP, a BMW i7 60 xDrive do 727 km WLTP.
- Rzeczywisty dystans w trasie bywa niższy od katalogowego, zwłaszcza zimą i przy wyższych prędkościach.
- Przy wyborze auta do podróży ważniejsze od samego rekordu są też: zużycie energii, krzywa ładowania i aerodynamika.
Najdłuższy zasięg w 2026 roku ma dziś Mercedes EQS 450+
Jeśli patrzę na rynek europejski i oficjalne dane homologacyjne, to odpowiedź jest prosta: nowy Mercedes-Benz EQS 450+ prowadzi z wynikiem do 926 km WLTP. To wynik, który wyraźnie odcina się od reszty stawki i pokazuje, jak dużo daje połączenie dużego akumulatora, niskiego oporu powietrza i bardzo dopracowanego napędu.
W ujęciu globalnym sprawa wygląda inaczej. Gdy porównuję auta według amerykańskiego EPA, na czoło wysuwa się Lucid Air Grand Touring z wynikiem do 512 mil, czyli około 824 km. To dobry przykład tego, że jedna liczba nie zawsze odpowiada na to samo pytanie. Ja patrzę więc tak: w Europie i Polsce najwyżej stoi dziś EQS 450+, a globalnym punktem odniesienia pozostaje Lucid Air.
Obok nich bardzo mocno trzymają się Tesla Model S Long Range z 744 km WLTP oraz BMW i7 60 xDrive z 727 km WLTP. To już nie są wyniki „na papierze dla sportu”, tylko realne dystanse, które w codziennym użyciu potrafią mocno zmniejszyć liczbę postojów. Żeby zobaczyć, skąd biorą się te różnice, trzeba rozróżnić normy pomiaru i realne warunki jazdy.
Dlaczego WLTP, EPA i realna jazda dają różne wyniki
WLTP jest dziś najważniejszym punktem odniesienia w Europie, ale nadal pozostaje testem laboratoryjnym. Oznacza to, że auto jest badane w kontrolowanych warunkach, a wynik służy przede wszystkim do porównywania modeli między sobą. To nie jest obietnica, że w styczniu przy 130 km/h zobaczysz identyczny dystans na jednym ładowaniu.
EPA zwykle jest bardziej zachowawcza, więc liczby z USA potrafią być niższe od WLTP nawet przy tym samym samochodzie. Do tego dochodzi codzienność, która lubi mieszać w wynikach bardziej niż sam akumulator:
- prędkość - im szybciej jedziesz, tym mocniej rośnie opór powietrza;
- temperatura - mróz obniża efektywność baterii i zwiększa zużycie na ogrzewanie;
- koła i opony - większe felgi i szerokie opony zwykle pogarszają wynik;
- styl jazdy - gwałtowne przyspieszenia i hamowania robią różnicę;
- obciążenie - pasażerowie, bagaż i box dachowy też zabierają zasięg.
Ja traktuję katalogowy dystans jako punkt startowy, nie jako gwarancję. To uczciwsze i znacznie bliższe temu, co kierowca naprawdę zobaczy na trasie. Kiedy ten podział jest jasny, sensownie jest przejść do konkretnych modeli zamiast do abstrakcyjnych deklaracji.

Modele, które dziś wyznaczają punkt odniesienia
Poniżej zestawiam auta, które najczęściej pojawiają się w rozmowie o długim zasięgu. Zestawienie jest celowo praktyczne: pokazuje nie tylko samą liczbę, ale też to, co ona realnie oznacza dla kierowcy w Polsce.
| Model | Oficjalny zasięg | Norma | Co z tego wynika |
|---|---|---|---|
| Mercedes-Benz EQS 450+ | Do 926 km | WLTP | Najmocniejszy wynik w europejskich danych katalogowych, ale auto należy do klasy premium i korzysta z dużego akumulatora oraz bardzo niskiego oporu powietrza. |
| Lucid Air Grand Touring | Do 512 mil, czyli ok. 824 km | EPA | Światowy punkt odniesienia, choć to standard amerykański i model mniej istotny dla typowego kupującego w Polsce. |
| Tesla Model S Long Range | Do 744 km | WLTP | Bardzo mocny wynik i nadal jeden z najlepszych kompromisów między zasięgiem a szybką infrastrukturą ładowania. |
| BMW i7 60 xDrive | Do 727 km | WLTP | Duża limuzyna z wynikiem, który jeszcze kilka lat temu wyglądałby jak fantazja, ale tu trzeba liczyć się z wysoką ceną i masą auta. |
| Volvo EX90 | Do 622 km | WLTP | Jak na duży SUV to bardzo sensowny rezultat, choć aerodynamika i masa nie pozwalają mu wejść do ścisłej czołówki. |
W praktyce najbardziej liczy się to, że sedany o dobrym współczynniku oporu powietrza potrafią osiągać dużo lepsze wyniki niż cięższe SUV-y przy podobnej pojemności baterii. To właśnie dlatego EQS i Model S tak dobrze czują się w tej kategorii, a duże, wysokie auta muszą nadrabiać większym akumulatorem albo lepszą elektroniką. Sama tabela nie mówi jednak jeszcze, jak te liczby zachowują się w mrozie, przy 140 km/h i z pełnym bagażnikiem.
Co najbardziej skraca zasięg w praktyce
Największy błąd popełniam wtedy, gdy ktoś patrzy wyłącznie na dystans z folderu i zakłada, że będzie go widział przez cały rok. W realnej jeździe największy wpływ mają warunki, a nie sam rekord producenta.
- Zima - ogrzewanie kabiny i chłodniejsza bateria potrafią mocno obniżyć efektywność, więc różnica względem WLTP robi się wyraźna.
- Autostrada - to tutaj opór powietrza zaczyna karać najbardziej, dlatego spokojna jazda 120 km/h i dynamiczne 140 km/h to dla EV nie jest ten sam świat.
- Duże felgi - efektowny wygląd często kosztuje kilka lub kilkanaście procent zasięgu.
- Box dachowy - potrafi zepsuć aerodynamikę szybciej, niż kierowca zdąży to zauważyć na wskaźniku energii.
- Brak przygotowania baterii - zimny akumulator ładuje się i pracuje mniej efektywnie, a to wpływa i na zasięg, i na postoje.
Warto też pamiętać o rekuperacji, czyli odzyskiwaniu energii podczas hamowania. Pomaga ona w mieście i w spokojniejszej jeździe, ale nie odwraca fizyki przy szybkiej trasie. Dlatego samochód, który imponuje w katalogu, może zachowywać się zupełnie inaczej podczas styczniowego wyjazdu na autostradę. To prowadzi do prostszego pytania: jak wybrać auto, które sprawdzi się w twoich trasach?
Jak wybrać elektryka do tras, a nie tylko do rekordu
Gdybym miał doradzić wybór bez marketingowej mgły, zrobiłbym to w takiej kolejności: najpierw trasa, potem ładowanie, dopiero na końcu sam zasięg. W długich podróżach liczy się nie tylko to, ile kilometrów auto przejedzie, ale też jak szybko odzyska energię i jak bardzo wynik spada w codziennym użytkowaniu.
- Porównuj zużycie energii w kWh/100 km - to często lepszy wskaźnik niż sama liczba kilometrów, bo pokazuje faktyczną efektywność auta.
- Sprawdź moc ładowania DC i krzywą ładowania - sam szczyt w kW nie wystarcza, jeśli auto trzyma wysoką moc tylko przez chwilę.
- Patrz na zasięg po 10 minutach ładowania - w BMW i7 to 235 km, a w najnowszym EQS 450+ nawet do 320 km, więc różnica w trasie bywa większa niż różnica w katalogowym dystansie.
- Oceń, czy auto dobrze znosi zimę - pompa ciepła, przygotowanie baterii i sensowne zarządzanie energią robią dużą różnicę.
- Dobierz auto do stylu jazdy - jeśli jeździsz głównie po mieście, rekordowy zasięg nie jest aż tak ważny; jeśli regularnie robisz 300-500 km dziennie w trasie, staje się krytyczny.
Ja zwracam też uwagę na to, czy producent podaje dane jasno i bez ukrywania konfiguracji. Czasem różnica między wersją bazową a autem na dużych felgach potrafi zmienić wynik bardziej, niż sugeruje sam nagłówek w katalogu. I właśnie tu rozjeżdża się marketing z codzienną użytecznością.
Najdłuższy zasięg nie zawsze wygrywa na wakacyjnej trasie
Jeśli mam zamknąć temat jednym praktycznym wnioskiem, to brzmi on tak: rekord zasięgu jest ważny, ale nie jest najważniejszy. Dla większości kierowców lepszym autem okaże się nie to, które ma absolutnie najwyższy wynik WLTP, tylko to, które łączy dobrą efektywność, szybkie ładowanie i rozsądne zachowanie w zimie.
W mieście 500-600 km WLTP to już bardzo duży komfort. Na dłuższych trasach przewagę zyskują auta, które nie tylko jadą daleko, ale też szybko wracają do gry na ładowarce. Dlatego przy wyborze elektryka do podróży patrzę szerzej niż na sam rekord: sprawdzam zużycie energii, ładowanie DC, aerodynamikę i realne warunki, w których auto ma pracować. To właśnie ta kolejność najczęściej chroni przed rozczarowaniem po zakupie.
