Rolls-Royce Cullinan to samochód, który podważył granicę między SUV-em a limuzyną. W praktyce interesuje nie tylko miłośników luksusu, ale też osoby, które chcą wiedzieć, co naprawdę dostaje się za astronomiczną cenę: komfort, technikę, personalizację i bardzo konkretny charakter jazdy. Poniżej rozkładam ten model na czynniki pierwsze, pokazuję zmiany w wersji Series II, tłumaczę różnice między odmianami i sprawdzam, ile taki samochód kosztuje w 2026 roku w polskich realiach.
Najważniejsze informacje o Cullinanie w skrócie
- To superluksusowy SUV, a nie zwykły duży crossover premium.
- Series II przyniosło odświeżony przód, nowy kokpit i mocniej cyfrowe wnętrze.
- Pod maską pracuje podwójnie doładowany V12 6,7 l z automatem 8-biegowym i napędem AWD.
- Standardowy model ma 563 KM, a Black Badge 592 KM.
- Bagażnik ma 560 l, a po zdjęciu półki rośnie do 600 l.
- W USA ceny startują od 441 350 dolarów, czyli około 1,61 mln zł przed opłatami importowymi.

Dlaczego Cullinan gra w innej lidze
Gdy patrzę na Cullinana, widzę przede wszystkim samochód, który nie próbuje przypodobać się każdemu. To nie jest SUV do udawania sportowca, tylko mobilny manifest luksusu, w którym najważniejsze są cisza, spokój i poczucie pełnej izolacji od świata zewnętrznego. Właśnie dlatego model ten tak wyraźnie odróżnia się od większości aut w klasie premium, nawet jeśli z zewnątrz nadal ma wszystkie cechy wielkiego SUV-a.
Jego sylwetka jest masywna, ale uporządkowana. Pionowe światła, duży grill i czyste powierzchnie nadwozia budują wizerunek bardziej formalny niż agresywny, a ogromne koła tylko wzmacniają wrażenie, że to samochód projektowany z myślą o obecności, nie o dyskrecji. Do tego dochodzi napęd na cztery koła i zawieszenie, które potrafi wygładzić drogę do poziomu trudnego do osiągnięcia w zwykłych SUV-ach. Z mojego punktu widzenia to właśnie tu leży sedno tego modelu: nie w samym rozmiarze, tylko w sposobie, w jaki ten rozmiar zostaje zamieniony w komfort.
To także jeden z nielicznych SUV-ów, przy których sensownie brzmi określenie „salon na kołach”. Nie dlatego, że jest przesadnie miękki, ale dlatego, że wszystko w nim podporządkowano temu, by pasażer miał jak najmniej powodów do rozproszenia. I właśnie to prowadzi do najważniejszej zmiany ostatnich lat, czyli Series II.
Co zmieniła seria II
Odświeżenie Series II nie wywróciło koncepcji auta do góry nogami, ale wyraźnie dopracowało detale. Marka postawiła na nowe reflektory, przeprojektowany grill z wyraźniej zaakcentowaną linią, inne wloty i delikatnie zmienioną tylną część nadwozia. W efekcie samochód wygląda nowocześniej, choć nadal pozostaje wierny swojej monumentalnej, niemal architektonicznej formie.
Największa zmiana dzieje się jednak we wnętrzu. Nowy układ deski rozdzielczej, cyfrowy interfejs SPIRIT i aplikacja Whispers pokazują, że Rolls-Royce nie chce już być tylko marką kojarzoną z rzemiosłem, ale też z dyskretną technologią. SPIRIT to po prostu nowe centrum obsługi multimediów i funkcji auta, a Whispers działa jak prywatna aplikacja dla klientów marki. Brzmi to efektownie, ale w praktyce chodzi o prostą rzecz: obsługa ma być luksusowa, a nie skomplikowana.
Series II przynosi też mocniejsze akcenty ręcznego wykończenia. W kabinie pojawiły się nowe materiały botaniczne, wzory perforacji inspirowane chmurami nad Goodwood i detale, które mają podkreślać indywidualny charakter zamówienia. Jeśli ktoś lubi liczby, to robią wrażenie: w przypadku jednego z nowych wzorów zastosowano aż do 107 000 perforacji w skórze, a w dekoracjach pojawiają się nawet projekty oparte na 2,2 mln ściegów. To nie są dane, które mają przyspieszyć samochód. To dane, które mają uzasadnić cenę i pokazać poziom wykonania.
W praktyce Series II jest więc nie rewolucją, tylko bardzo precyzyjnym dopracowaniem auta, które i tak już grało w najwyższej klasie. Ale żeby zrozumieć, czy ten luksus ma także sens dynamiczny, trzeba zajrzeć pod maskę.
Jak jeździ i czym różni się Black Badge
Standardowy Cullinan korzysta z podwójnie doładowanego V12 o pojemności 6,7 litra, który rozwija 563 KM i współpracuje z 8-biegowym automatem oraz napędem AWD. W odmianie Black Badge moc rośnie do 592 KM, a charakter staje się bardziej wyrazisty, ciemniejszy wizualnie i odrobinę ostrzejszy w odbiorze. To nadal nie jest sportowy SUV w klasycznym sensie, ale wersja Black Badge daje kierowcy więcej teatralności i mocniejszy akcent na indywidualizm.
| Wersja | Moc | Charakter | Co czuć za kierownicą |
|---|---|---|---|
| Cullinan | 563 KM | Najbardziej spokojny i reprezentacyjny | Płynność, cisza i pełna kontrola bez zadęcia |
| Black Badge Cullinan Series II | 592 KM | Bardziej ekspresyjny, ciemniejszy, mocniej wyeksponowany | Więcej charakteru, mocniejszy wygląd i odczuwalnie bardziej zdecydowane reakcje |
Najważniejsze nie jest jednak samo przyspieszenie. Owszem, auto osiąga 60 mph w 4,5 s, czyli jak na masę i rozmiar robi to duże wrażenie, ale sedno leży gdzie indziej. Zawieszenie z kamerą skanującą drogę, napęd na cztery koła i ogromny zapas momentu sprawiają, że Cullinan jedzie bez napięcia. To jeden z tych samochodów, które przyspieszają nie po to, by robić pokaz, tylko po to, by podróż była absolutnie bezwysiłkowa.
W danych zużycia paliwa różowo też nie jest. W cyklu WLTP producent podaje 16,0-16,8 l/100 km, a amerykańskie zestawienia pokazują 12 mpg w mieście i 19 mpg na trasie. To ważne, bo przypomina, że tutaj każdy kilometr kosztuje dużo, nawet jeśli komfort maskuje ten fakt zaskakująco skutecznie. I właśnie dlatego warto przejść od dynamiki do codziennej użyteczności.
Wnętrze, bagażnik i codzienna użyteczność
W środku Cullinan nie udaje zwykłego SUV-a. Kabina jest zaprojektowana jak prywatny salon, w którym każdy element ma wyglądać i działać tak, jakby powstał dla konkretnego właściciela. Siedzenia są obszerne, materiały dopracowane, a poziom wyciszenia należy do najbardziej imponujących w całym segmencie. Jeśli ktoś kupuje ten samochód, zwykle nie robi tego po to, by „mieć dużo miejsca”, tylko po to, by mieć przestrzeń, która w ogóle nie daje się porównać z masowym premium.
Nie znaczy to jednak, że praktyczność została pominięta. Bagażnik oferuje 560 l, a po zdjęciu półki rośnie do 600 l. To naprawdę dużo jak na auto tej klasy, zwłaszcza że wciąż mówimy o samochodzie, który ma ogromny prestiż i bardzo skomplikowaną konstrukcję. Dodatkowo marka oferuje rozwiązania nastawione na styl życia właściciela, jak moduły do przewożenia sprzętu czy opcje typu Viewing Suite, które bardziej przypominają rytuał podróży niż zwykłe wyposażenie auta.
Jest też druga strona medalu. Cullinan jest po prostu bardzo duży, a w mieście czuć to natychmiast. Średnica zawracania wynosi 43,4 stopy, czyli około 13,2 m, więc manewrowanie w ciasnych garażach wymaga uwagi i odrobiny cierpliwości. Dla mnie to najlepszy przykład uczciwego kompromisu: dostajesz ogromny komfort i przestrzeń, ale płacisz za to gabarytem, który w polskich realiach potrafi dać się we znaki. I właśnie tu pojawia się pytanie o koszt zakupu oraz późniejszego utrzymania.
Ile kosztuje i co podnosi rachunek
W amerykańskich zestawieniach cenowych na 2026 rok podstawowy Cullinan kosztuje 441 350 dolarów, a górny pułap sięga 511 350 dolarów. Przy kursie NBP z 15 maja 2026, czyli 3,6525 zł za 1 USD, daje to mniej więcej 1 612 031-1 867 706 zł jeszcze przed kosztami importu, akcyzy, ubezpieczenia i szeroko rozumianej personalizacji. Jak podaje podatki.gov.pl, samochody osobowe z silnikiem powyżej 2000 cm³ objęte są w Polsce akcyzą na poziomie 18,6%, więc przy V12 ten element nie jest drobnostką, tylko realną częścią budżetu.
| Pozycja | Orientacyjnie | Co to oznacza w praktyce |
|---|---|---|
| Cena bazowa w USA | 441 350-511 350 USD | To dopiero punkt startowy, nie finalny rachunek |
| Przeliczenie na złotówki | 1 612 031-1 867 706 zł | Kwota bez importu, akcyzy i lokalnych opłat |
| Akcyza w Polsce | 18,6% | Przy pojemności ponad 2,0 l staje się bardzo odczuwalna |
| Zużycie paliwa WLTP | 16,0-16,8 l/100 km | W mieście i przy cięższej nodze wynik będzie wyższy |
| Praktyczny koszt posiadania | Wysoki | Dochodzi serwis, ogumienie, detailing i ubezpieczenie |
Największy błąd, jaki widzę przy takich autach, to patrzenie wyłącznie na cenę zakupu. W rzeczywistości liczy się też konfiguracja Bespoke, koszt dostawy, zabezpieczenie, opony, serwis i to, czy samochód będzie jeździł codziennie, czy tylko okazjonalnie. W tym segmencie personalizacja potrafi podbić rachunek bardzo mocno, bo nie kupuje się „wersji z katalogu”, tylko własną interpretację luksusu. Zostaje więc najważniejsze pytanie: kto naprawdę powinien wybrać taki samochód, a kto lepiej poczuje się w czymś innym?
Kiedy taki SUV ma sens, a kiedy lepiej spojrzeć inaczej
Jeśli porównuję Cullinana z najbliższymi rywalami, od razu widać, że każdy z nich gra trochę inną rolę. Bentley Bentayga jest zwykle bardziej kierowco-centryczny, Range Rover SV lepiej łączy luksus z praktycznością, a Mercedes-Maybach GLS stawia mocniej na komfort i tylne fotele niż na ceremonialny charakter całego auta. Cullinan wygrywa tam, gdzie najważniejsze są prestiż, cisza, ręczne wykonanie i to trudne do podrobienia poczucie „tak właśnie powinien wyglądać luksusowy SUV”.
| Model | Największa przewaga | Kiedy ma więcej sensu niż Cullinan |
|---|---|---|
| Bentley Bentayga | Większe zaangażowanie za kierownicą | Gdy chcesz luksusu, ale nadal zależy Ci na bardziej dynamicznym prowadzeniu |
| Range Rover SV | Wszechstronność i mocniejsza praktyczność | Gdy potrzebujesz bardziej uniwersalnego auta do miasta, trasy i lekkiego terenu |
| Mercedes-Maybach GLS | Dyskretny luksus i świetny komfort | Gdy wolisz mniej manifestacyjny samochód o bardziej klasycznym charakterze |
- Wybierz Cullinana, jeśli chcesz najbardziej reprezentacyjnego SUV-a w klasie superluksusowej.
- Wybierz go także wtedy, gdy cenisz ciszę, miękkość jazdy i możliwość pełnej personalizacji.
- Szukaj czegoś innego, jeśli priorytetem jest niższy koszt utrzymania albo sportowe prowadzenie.
- W polskich warunkach od razu policz akcyzę, serwis, ubezpieczenie i miejsce na parkowanie.
Z mojego punktu widzenia Cullinan najlepiej działa wtedy, gdy właściciel wie dokładnie, po co go chce. To nie jest SUV kupowany z rozsądku, tylko z bardzo świadomego wyboru między statusem, komfortem i stylem podróżowania. Jeśli ktoś szuka po prostu dużego luksusowego auta, znajdzie kilka sensowniejszych opcji. Jeśli jednak chce samochodu, który robi wrażenie już samą obecnością i jednocześnie naprawdę potrafi odciąć od świata, Cullinan nadal broni swojej pozycji bardzo mocno.
