Cena Kii Stonic w 2026 roku nie jest jedną prostą liczbą, bo producent prowadzi równolegle dwie oferty: wyprzedażową dla auta ze stoku i cennik nowej generacji. Poniżej rozpisuję, ile kosztują poszczególne wersje, co naprawdę zmienia końcową kwotę i kiedy niższa cena jest okazją, a kiedy tylko punktem wyjścia do dalszych dopłat.
Najważniejsze liczby przed zakupem
- Najtańszy Stonic ze stoku startuje od 72 900 zł w promocji.
- Nowa Kia Stonic zaczyna się od 90 990 zł.
- Różnica między najtańszą ofertą wyprzedażową a nową generacją wynosi 18 090 zł.
- W starym Stonicu rabat na auta ze stoku sięga 12 500 zł, ale część wersji jest już wyprzedana.
- W nowej Stonic automat 7DCT podnosi cenę o 6 800 zł względem manuala.
- Dopłaty za metalik, pakiety i wyższe wersje potrafią szybko dodać kilka tysięcy złotych do rachunku.
Ile kosztuje Kia Stonic w Polsce teraz
Patrząc na aktualną ofertę, widzę dwa zupełnie różne wejścia do tego modelu. Stonic z rocznika 2025 jest dziś dostępny głównie jako samochód ze stoku i w promocji startuje od 72 900 zł, a Nowa Kia Stonic z rocznika 2026 zaczyna się od 90 990 zł. To ważne rozróżnienie, bo klient często widzi jedną nazwę modelu, a w praktyce porównuje dwa różne cenniki.
Stonic z rocznika 2025
| Wersja | Silnik i skrzynia | Cena promocyjna | Cena podstawowa | Co warto wiedzieć |
|---|---|---|---|---|
| M | 1.2 DPI 79 KM, 5 MT | 72 900 zł | 85 400 zł | Najtańszy punkt wejścia, ale tylko dla aut ze stoku. |
| L | 1.2 DPI 79 KM, 5 MT | 77 400 zł | 89 900 zł | Lepsza wersja wyposażenia, nadal budżetowo jak na crossover. |
| M | 1.0 T-GDI 100 KM, 6 MT | 79 900 zł | 92 400 zł | Wersja bardziej dynamiczna, ale w części konfiguracji już wyprzedana. |
| M | 1.0 T-GDI 100 KM, 7 DCT | 85 900 zł | 98 400 zł | Automat podnosi cenę, ale poprawia komfort w mieście. |
| L | 1.0 T-GDI 100 KM, 7 DCT | 90 400 zł | 102 900 zł | Najdroższa z ofert wyprzedażowych, jeśli jeszcze trafisz dostępny egzemplarz. |
W tej ofercie rabat wynosi 12 500 zł, ale dotyczy aut dostępnych ze stoku i tylko do końca czerwca 2026 albo do wyczerpania zapasów. Ja traktowałbym tę cenę jako okazję, nie jako gwarancję szerokiego wyboru konfiguracji.
Przeczytaj również: Dacia Duster jaki silnik - sprawdź, który wybór się opłaca
Nowa Kia Stonic z rocznika 2026
| Wersja | Silnik i skrzynia | Cena | Co warto wiedzieć |
|---|---|---|---|
| M | 1.0 T-GDI 100 KM, 6 MT | 90 990 zł | Najtańsza nowa Stonic, rozsądna baza do miasta. |
| L | 1.0 T-GDI 100 KM, 6 MT | 98 990 zł | Wyższa wersja wyposażenia, którą łatwiej polecić do codziennej jazdy. |
| M | 1.0 T-GDI 100 KM, 7 DCT | 97 790 zł | Automat kosztuje o 6 800 zł więcej niż manual w tej samej wersji. |
| L | 1.0 T-GDI 100 KM, 7 DCT | 105 790 zł | Wariant dla tych, którzy chcą komfortu, ale nie potrzebują hybrydy. |
| L | 1.0 T-GDI MHEV 115 KM, 6 MT | 102 990 zł | Miękka hybryda, czyli układ 48 V wspierający spalinowy silnik przy ruszaniu i odzyskiwaniu energii. |
| GT-Line | 1.0 T-GDI MHEV 115 KM, 7 DCT | 117 790 zł | Najdroższa konfiguracja, mocniej stawia na wygląd i wyposażenie niż na samą oszczędność. |
Jeśli porównuję tylko wejście do oferty, różnica między najtańszą wersją ze stoku a nową Stonicą wynosi 18 090 zł. To już nie jest drobna rozbieżność, tylko realnie inny poziom budżetu. W praktyce ta kwota decyduje, czy kupujesz auto „na teraz”, czy model świeższy, lepiej skrojony pod 2026 rok.
Która wersja ma najwięcej sensu przy konkretnym budżecie
Ja patrzę na Stonica jak na typowy samochód miejski, który ma być łatwy w parkowaniu, wystarczająco wygodny i nieprzesadzony cenowo. Z tego powodu wybór wersji jest ważniejszy niż sama nazwa modelu, bo różnica między bazą a lepiej doposażonym egzemplarzem potrafi zmienić charakter auta bardziej niż sam silnik.
- Najniższy budżet - jeśli liczy się tylko cena wejścia, sens ma wyprzedażowy Stonic 1.2 DPI albo nowa baza 1.0 T-GDI 100 KM.
- Miasto i korki - automat 7DCT jest droższy, ale realnie podnosi komfort codziennej jazdy, zwłaszcza przy częstym ruszaniu.
- Lepsza dynamika - 1.0 T-GDI wypada rozsądniej niż 1.2 DPI, bo daje więcej elastyczności przy wyprzedzaniu i na trasie.
- Więcej spokoju na dłuższych dystansach - wersja L ma więcej sensu niż oszczędzanie na bazie i późniejsze dokładanie wyposażenia osobno.
- Najbogatsze wrażenie - GT-Line wybierałbym głównie wtedy, gdy wygląd i cyfrowe dodatki są dla Ciebie ważne naprawdę, a nie tylko „przy okazji”.
Gdybym miał wydać własne pieniądze, nie dokładałbym do GT-Line tylko po to, żeby auto wyglądało bardziej efektownie. W tej klasie szybciej opłaca się dobrze dobrać wersję L, niż wejść w topową odmianę i potem płacić za dodatki, które nie zmieniają codziennego użytkowania. Dzięki temu łatwiej przejść do kolejnego pytania: co tak naprawdę podnosi końcową cenę.
Co najbardziej podnosi końcową cenę
W Stonicu najłatwiej przepłacić nie przez jedną dużą decyzję, ale przez kilka małych dopłat, które same z siebie wyglądają niewinnie. W praktyce właśnie one robią różnicę między sensownym zakupem a rachunkiem wyższym o kilkanaście tysięcy złotych.
| Element | Typowa dopłata | Kiedy ma sens |
|---|---|---|
| Automatyczna skrzynia 7 DCT | 6 800 zł | Gdy jeździsz dużo po mieście i chcesz odciążyć lewą nogę. |
| MHEV 48 V | 4 000 zł względem porównywalnej wersji benzynowej | Jeśli chcesz bardziej płynny start i odrobinę nowocześniejsze odczucie napędu. |
| Pakiety stylistyczne i komfortu | od 2 500 zł do 5 000 zł | Gdy zależy Ci na wyposażeniu, którego nie da się później łatwo „dodać” osobno. |
| Lakier metalizowany | 2 900 zł | Jeśli chcesz wyjść poza standardowy lakier bez wchodzenia w wyższy pakiet. |
| Okno dachowe | 2 000 zł | Ma sens tylko wtedy, gdy naprawdę używasz takiego elementu na co dzień. |
W nowej ofercie da się też skorzystać z finansowania, ale ja traktuję to jako sposób płatności, a nie obniżkę ceny. Leasing i kredyt potrafią ułatwić zakup, jednak nie zmieniają tego, ile samochód realnie kosztuje w cenniku. To właśnie dlatego przy porównaniu ofert trzeba oddzielić cenę auta od warunków zakupu.
Jak czytać promocję, żeby nie pomylić jej z ceną bazową
Tu najłatwiej o błąd, bo Stonic występuje równolegle jako model wyprzedażowy i jako nowa generacja. Jeśli widzisz cenę 72 900 zł, to nie oznacza jeszcze, że każdy wariant kosztuje tyle samo albo że salon ma pełną pulę dostępnych aut. Z kolei zapis od 90 990 zł dotyczy już nowej oferty i innych wersji napędowych.
- Cena promocyjna dotyczy aut ze stoku, a nie całej gamy.
- Cena podstawowa bywa wyższa o 12 500 zł i pokazuje wartość bez rabatu.
- Wyprzedane nie jest błędem w cenniku, tylko sygnałem, że dana konfiguracja może być już niedostępna.
- Nowy Stonic ma inny cennik, inne silniki i wyższy próg wejścia.
- VAT jest już uwzględniony, więc porównujesz kwoty, które da się odnieść do realnego zakupu.
W praktyce najlepiej porównywać nie samą nazwę modelu, tylko rocznik produkcji, silnik, skrzynię i wersję wyposażenia. To cztery rzeczy, które decydują o tym, czy cena wygląda atrakcyjnie tylko na papierze, czy naprawdę broni się przy podpisywaniu umowy. Ten porządek pomaga też ocenić, czy Stonic pasuje do Twojego sposobu jeżdżenia.

Czy Stonic w tej cenie nadal broni się na tle miejskich crossoverów
Na tę kwestię patrzę dość prosto: Stonic ma sens wtedy, gdy szukasz miejskiego crossovera z podwyższoną pozycją za kierownicą, ale bez przepłacania za rozmiar i napęd, którego i tak nie potrzebujesz. Model nie ma AWD, więc jeśli ktoś oczekuje auta „na każdą pogodę i każdą drogę”, lepiej od razu szukać wyżej w gamie albo w innej klasie.
W zamian dostajesz auto, które ma być łatwe w obsłudze i rozsądne cenowo. Wersja M wystarczy do codziennego miasta, L lepiej znosi dłuższe dojazdy, a GT-Line trafia do osób, które chcą bardziej dopracowanego wnętrza i mocniejszego wrażenia wizualnego. Ja widzę tu jeden wyraźny kompromis: im bardziej podnosisz komfort i efekt „wow”, tym szybciej odjeżdżasz od atrakcyjnej ceny wejścia.
Dlatego właśnie Stonic nie jest dla każdego. Dla singla, pary albo małej rodziny będzie rozsądnym wyborem. Dla kogoś, kto chce dużo przestrzeni, bardziej miękkie zawieszenie na trasy i pełen pakiet nowoczesnych dodatków bez dopłat, budżet może szybciej uciec niż się wydaje. I to jest uczciwa granica tego modelu.
Na czym bym się zatrzymał przed złożeniem zamówienia
- Sprawdziłbym, czy oglądam auto ze stoku z 2025 roku, czy już nową Stonicę z 2026 roku.
- Policzyłbym cenę z lakierem, automatem i pakietami, bo to one najczęściej rozjeżdżają budżet.
- Porównałbym manuala z 7 DCT nie tylko na papierze, ale też pod kątem codziennej jazdy w korkach.
- Wybrałbym M tylko wtedy, gdy naprawdę chcę zejść z kosztami wejścia, a L, gdy zależy mi na spokojniejszym użytkowaniu.
- Przed zakupem zapytałbym o realną dostępność konkretnej konfiguracji, bo „od” w cenniku nie zawsze znaczy „dostępne od ręki”.
Jeśli miałbym zamknąć temat jednym zdaniem, powiedziałbym tak: najlepsza cena Kii Stonic zależy dziś od tego, czy chcesz oszczędzić na aucie ze stoku, czy dopłacić do nowej generacji i lepszego wyboru wersji. W tej ofercie najważniejsze nie jest samo hasło o niskiej cenie, tylko to, ile finalnie płacisz za silnik, skrzynię i wyposażenie, które naprawdę wykorzystasz.
